2010-06-04 13:50:22 >> Rozdział 17 Odzyskana tożsamość
Prity siedziała na łoży. Nie miała zielonego pojęcia co
się dzieje. Athenos twierdził, iż jest ona
Serenity czy Cosomos, cokolwiek to miało znaczyć. Czarnowłosa nie wiedziała
dlaczego, ale te dwa imiona nie były jej obce. Miała wrażenie, że już gdzieś je
słyszała, że wiedziała kim dana osoba jest.
Ponadto słowa na temat Srebrnego Kryształu, w jakiś dziwny sposób ją poruszyło.
-Srebrny Kryształ...- wyszeptała. - Co się dzieje, co to za nazwy. Dlaczego są
one mi tak znane?- przyłożyła palec do ust, próbując w swej wybrakowanej
pamięci przypomnieć sobie co to oznaczało.
Zamknęła oczy podirytowana, kiedy nie przyniosło to żadnych rezultatów.
-Grrr!- krzyknęła sfrustrowana.
-Nie ma co się irytować.
Zielonooka uniosła głowę- Kto to?
Przed nią stała kobieta ubrana w białą suknię, włosy miała w kolorze srebra i
upięte w dwa koki i kitki.
-Kim jesteś?
-Nie musisz się bać. Jestem po twojej
stronie.- powiedziała spokojnie.
Prity się jej przyglądała przez chwilę. W pewnym stopniu kogoś jej przypominała.
-Czemu i ty mi kogoś przypominasz?
Dama się uśmiechnęła. -Wszystko ci
wyjaśnię, jak przeniesiemy się w bezpieczniejsze miejsce.
Czarnowłosa zrobiła wielkie oczy. - Jak...- zaczęła, ale zanim skończyła
pojawiło się jasne światło i zmuszona ona była zamknąć oczy. Kiedy ponownie je
uchyliła nie była już w ciemnej komacie, acz w pięknym ogrodzie.
-Gdzie, jak?- wybełkotała.
-Jesteśmy w Ogrodach Pałacowych, na
Księżycu. Znalazłyśmy się tu dzięki mocy Legendarnego Srebrnego Kryształu.-
na jej słowa Prity spojrzała na nią z całkowitym niedowierzaniem.
-Na Księżycu? Księżycu satelicie Ziemi, tym Księżycu?- spytała
Srebrnowłosa uśmiechnęła się do niej przyjaźnie.
-Nie bądź taka zaskoczona Serenity. To
twój dawny dom.- stwierdziła.
To przerwało jej zszokowanie, które przerodziło się w złość- Znów, Serenity. Co
z wami ludzie ja nie jestem żadną Serenity ani Cosmos. Jestem
Prity!!!.-dokończyła krzycząc.
-Czyżbyś nie straciła przypadkiem pamięci
ostatnio- stwierdziła obca kobieta. To całkowicie zbiło ją z pantałyku.
Zupełnie o tym zapomniała. Cofnęła się o krok. I spojrzała się na trawę.
-'Czy to było możliwe?'
-Ale Serenity, jak to. To niemożliwe.- wyszeptała i kucnęła, gdyż zrobiło jej
się słabo. Dotknęła dłonią ziemi i nagle przed jej oczyma stanął obraz Endymiona.
Jego przystojna twarz, czy w kolorze oceanu. Równie szybko jak wizja się ta
pojawiła, została zastąpiona obrazem ChibiUsy. Potem pięciu kobiet,
kryształowego pałacu, miasta przyszłości, ludzi, zdarzeń i kłótni z ...jej
mężem. Zamknęła z bólu oczy, wszystko zaczęło układać się na swoim miejscu,
wszystko zaczęło mieć sens.
Kiedy Prity otworzyła oczy nie były już zielone tylko szafirowe. Uniosła głowę
i spojrzała w fioletowe orbity.
-Oka-san...-wyszeptała a po jej policzkach popłynęły łzy.-Co ja zrobiłam-
załkała.
Selenity uśmiechnęła się do niej smutno. Uklękła i ujęła jej dłonie. Pokręciła
głową- Masume, nie wiedziałaś. Nie możesz obwiniać się za to co miało się
stać.-próbowała pocieszyć przerażoną monarchinię przyszłości.
Prity, nie Serenity spojrzała w ponownie w jej oczy. Po czym przeanalizowała to
co się stało.
-Atheos, te kule energii? To dlatego nastąpiła Wielka Epoka Lodowcowa. Mieli
nadzieję nas zabić, mnie zabić.- zrozumiała.
-Wszystko ma swój powód.
Serenity zamknęła oczy. Westchnęła głośno.
-'Czemu moje życie jest takie skomplikowana'.
By Misako
skomentuj (10)
2010-04-17 01:00:07 >> Rozdział 16- Prawda na stół
Witajcie,
Wkońcu znalazłam jakiś nowy posmysł na ten fic.
Nie jest oszołamiająco długi, ale lepszy rydź niż nic.
Zapraszam jednocześnie na inne blogi i tamte akutalizacje
Wasza Misako :>
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Prity obudziła się i odrazu przyłożyła dłoń do głowy.
-Itai- jęknęła, kiedy pulsujący ból głowy dał o sobie znać. Przez chwilę leżała bez ruchu. Kiedy nagle do jej pamięci wróciły zdarzenia dzisiejszego dnia. Szybko usiadła i rozejrzała się wokół siebie. Ból się nasilił, jednak go zignorowała.
Była w czarnym pomieszczeniu, prócz łoża, na którym leżała nie widziała nic innego. Co gorsza nie widziała żadnych drzwi ani ścian. Wstała i przeszła kilka kroków, nagle z nikąd pojawiło się pole siłowe i odrzuciło ją do tyłu z takim impetem, iż uderzając w materac, po czym zturlała się na ziemię.
-Nie radził bym się zbytnio poruszać. To pole siło jest antyenergia na moce takie jak Srebrny Kryształ- wyjasnił głos.
Czarnowłosa uniosła się z podłogi i spojrzała na mężczyznę, który najwyraźniej pojawił się w miejscu, w którym próbował przejść.
-Kim jesteś? Czemu mnie tu trzymasz?!- krzyknęła z wściekłością, a bynajmniej miała nadzieję, że tak to zabrzmiało, gdyż w środku była przerażona.
-Jestem Kapłanem Otchłani, zwą mnie Athotes.- przedstawił się spokojnie.
Prity patrzyła na niego z niezrozumieniem.
-jednak ty wiesz kim jestem Neo Queen Serenity, czy może teraz poslugujesz się imieniem Cosmos?
To zmieszało kobietę jeszcze bardziej. 'Serenity?' powtórzyła w myślach' Gdzieś już to słyszałam?' zastanowiła się.
-Nie jestem żadną z tych osób- rzekła do niego- Pomyliłeś się- próbowała wyjaśnić.
Mężczyzna nie pozwolił jej kontynuować, tylko wybuchł śmiechem.
-Królowo, twoja potęga jest legendarna. Uczą nas jak wygląda, jak pachnie, jak ją czuć. Jestem pewien kim jesteś- rzekł po czym znikł.
Prity zamrugała niedowierzając.
-Może piękna ty nie wiesz kim jesteś?- powiedział nagle głos przy jej uchu.
-AAA- zielonooko krzyknęła i na czworak uciekła jak najdalej od głosu. Kiedy była dobre 4 metry od poprzedniej pozycji, obróciła się jednak nikogo już tam nie było. Rozejrzała się dookoła. Znów była sama.
------------------------
-Maluszek śpi- rzekła Michiru, zamykając drzwi od pokoju małego Mamoru. Kiedy Senshi wrócił na postanowiły udać się do mieszkania Prity. Nie chciały ryzykować, iż Athotes porwie i jego.
Endymion chciał wziąć dziecko na ręce. Jednak argumenty Senshi, że nie powinien zajmować się dzieckiem w takim stanie, po 20 minutach go przekonały. Ponadto miał wojowniczkę czasu do zabicia.
-Czy teraz łaskawie powiesz nam prawdę- warknął król na Setsunę. Zielonowłosa spojrzała na niego. Nie dało sie z jej spojrzenia odczytać nic. Zerknęła na swoją księżniczkę. Czerwone orbity, były pełne bólu i poczucia zdrady.
-Setsuna-san- rzekła nagle Usagi, która siedziała na fotelu. Mamoru zaraz przy niej.- Czy Prity to naprawdę Serenity?- spytała łagodnie. Wszyscy przenieśli zniecierpliwione spojrzenie na strażniczke czasu.
Ta zamknęła oczy.- Tak. Prity, to Neo Queen Serenity, ta która zaginęła.
-Ym- dało się słyszeć- Boże- jęknął Endymion i zakrył dłońmi oczy.' Ten cały czas...'
-Zaraz czyli Mały Mamoru, do drugie dziecko...- spytała Rei ze zmieszaniem- Ale jak to, przecież linia Serenity może mieć tylko jednego dziedzica. Tak nam mówiłaś, tak nam Luna mówiła- próbowała argumentować.
Endymion uniósł wzrok- Plutonie?- spytał z nadzieją. Czyżby naprawdę miał synka?
-Nie wiem, kto jest ojcem dziecka- przyznała.
-Nie wiesz- powiedział bezgłośnie władca.
-TY WSZYSTKO WIESZ!!!- krzynęła nagle różowowłosa. Kobieta spojrzała na nią ze smutkiem.-WIEDZIAŁAŚ GDZIE JEST MAMA, WIEDZIAŁAŚ CAŁY CZAS KIM JEST PRITY. NIE WCISKAJ MI TU KITU, ŻE NIE WIESZ KIM SĄ RODZICE MOJE BRATA- krzyknęła po czym uświadomiła sobie brak logiki swej wypowiedzi. Znów opadła na pufę, którą wcześniej zajmowała.- Dlaczego...-wyszeptała.
-Mała Damo, to nie była moja decyzja- odrzekła.
-Jak to- spytała Mako.
- Królowa sobie czegoś zażyczyła i ja musiałam spełnić ten rozkaz- wyjaśniła.
-Serenity chciała zniknąć?- odezwał się Mamoru. Nie mógl w to uwierzyć.
-Nie, Jej Wysokość niechcący zapragnęła żyć normalnie. Nie wiedziała jednak, iż jest w ciąży...
To zmieszało Senshi teraźniejszości. U Endymiona, pojawiła się nuta rozpoznania.
-A co jej ciąża ma do tego?- spytała z niezrozumieniem Haruka.
-To,że nosi w sobie istotę, która może spełnić to życzenie- wyszeptał wkońcu Endymion.
skomentuj (5)
2009-07-29 04:03:52 >> Autorska notka
Witam, chciałam pinformować, iż w związku z licznymi glosami, że "SKOMENTUJ" nie działa, usiadłam nad nim i mocno popracowałam:D
Mam więc dobre wieść. Znów będziecie mogli komentować:D
Dla Was
Misako
skomentuj (10)
2009-07-29 03:48:21 >> Autorska notka
Witam, chciałam pinformować, iż w związku z licznymi glosami, że "SKOMENTUJ" nie działa, usiadłam nad nim i mocno popracowałam:D
Mam więc dobre wieść. Znów będziecie mogli komentować:D
Dla Was
Misako
skomentuj (0)
2009-07-28 14:24:35 >> Rozdział 15 „ W złym miejscu, w złym czasie, w zły sposób”
Rozdział 15 „ W złym miejscu, w złym czasie, w zły sposób”
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
AN: Witajcie zapraszam Was na kolejny rozdział z cyklu "Zapomnij mnie, nie", mam nadzieję, iż przypadnie do Waszych gustów. Ponadto BARDZO proszę o komentarze, wpisanie zajmie chwilę, a jest dla mnie cennym źródłem informacji, czy historia się podoba czy może powinna zmierzać ku szybkiemu końcowi. Więc proszę wpisujcie się.
Misako
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Prity szła ulicami Tokyo. Wieczór był wyjątkowo piękny i
spokojny. Uśmiechnęła się do siebie, pomyślała, że miło czasami pobyć samą.
Bardzo kochała swojego synka, jednak czasami nachodziły ją takie dziwne
uczucia. Miała wrażenie jakby zaniedbywała coś, kogoś.
‘Ale kogo?’ - Przecież nie miała nikogo. Był Iko, to prawda, domyślała się, iż
darzy ją jakimś uczuciem. Ona jednak widziała w nim tylko i wyłącznie
przyjaciela, choć tyle mu zawdzięczała, nie mogła się przecież zmusić do
miłości? Czarnowłosa spojrzała w prawo, po przeciwległej stronie ulicy znajdował
się budynek, w którym mieszkał Endo i Mamoru z Usagi. Westchnęła na wspomnienie
o tych ludziach, a szczególnie o tych mężczyznach. Mamoru uratowała jej życie,
a Endo, no cóż, on nadawał jej życiu kolorów. Co miała poradzić, iż coraz
bardziej zakochiwała się w fioletowo-włosym mężczyźnie. Wiedziała, że nie jest
to akceptowane przez jego córkę, która uparcie utwierdzała ją w fakcie, iż
ojciec kocha tylko jej matkę, ale czy jeśli by tak było pocałowałby ją?
Nagle Prity usłyszała głosy.
- Mamoru, tłumaczę ci, że zrobiłem to w dobrej wierze - tłumaczył się jeden.
- Tak? Tak samo jak zesłałeś mi koszmary? - odpowiedział głosem przepełnionym
cynizmem drugi. Kobieta słysząc to uniosła brwi ’Zesłał koszmary?’ - pomyślała
ze zdziwieniem i podeszła bliżej krawędzi jezdni, aby przyjrzeć się postaciom.
Ku jej zaskoczeniu, byli to bohaterowie jej wcześniejszych myśli.
Już miała do nich krzyknąć, gdy z budynku wybiegły ChibiUsa i Usagi.
- Tato, co się dzieje? - spytała swego ojca zaskoczona
dziewczyna. Ten pokiwał głową i stwierdził, że nic.
- Nic, tak twierdzisz?! - podniósł głos Mamoru i podszedł do mężczyzny ubranego
w czarną kurtkę i dżinsy.
- Mamo-chan, nie teraz. Musimy iść, TERAZ - zatrzymała męża drobna, blondynka
kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. - Senshi, nas wzywają. Poza tym muszę wam
cos powiedzieć - powiedział ciszej. Czarnowłosy zerknął na nią i się uspokoił.
- Ty nie idziesz - rzekł po chwili.
Na to pozostali, wraz z zaadresowaną zrobili zaskoczone miny.
- Nie będziesz ryzykować życia dziecka - upierał się przy swoim. Położył dłonie
na ramionach Usagi. Ta cofnęła się o krok, a granatowy szal, który służył za
okrycie zsunął się jej z ramion. - Chiba Mamoru, doskonale wiesz, że jestem tam
potrzebna - powiedziała głośno i wyraźnie Usagi.
- Jesteś w ciąży? - wtrąciła nagle ChibiUsa i spojrzała zszokowana na swoją
przyszłą matkę. Usagi uśmiechnęła się do niej i pokiwała głową. Na to
dziewczyna jeszcze szerzej rozdziawiła i tak już otwarte usta. - Zapomnij, że
idziesz! - rzekła niespodziewanie.
- Lady! - skarcił ją ojciec. Ta obróciła się w jego stronę i
rzuciła mu spojrzenie. - No co, może to egoistyczne, ale muszę chronić samą
siebie. Chcę, aby mnie urodziła w jednym kawałku - rzekła częściowo do Endo, a
częściowo do Usagi. Mamoru jej zawtórował.
- No wiesz, myślałam, że ty na bank będziesz po mojej stronie -rzekła rozczarowana złotowłosa.
Prity, która stała z boku i przysłuchiwała się całej konwersacji była, no cóż,
co najmniej zmieszana. Nie usłyszała całości, ale z tego co wpadło jej w ucho
wyciągała przedziwne, irracjonalne wnioski. Nagle kątem oka zobaczyła jakiś
blask. Spojrzała się w tamtą stronę, kiedy to zrobiła ujrzała przedziwną istotę
podążającą z wielką prędkością w stronę grupki po drugiej stronie. Przez chwilę
się jej przyglądała, aż uświadomiła sobie, że owy potwór dzierży miecz w
mackach.
- Minna uważajcie!!! - krzyknęła.
Grupka spojrzała najpierw w stronę Prity, a potem tam gdzie wskazywała. Jednak
stało się to zbyt późno demon dążył zgromadzić energię na broni i uderzyć nią w
całą piątkę.
--------
Usagi uchyliła powoli oczy, po czym je od razu zamknęła.
Oślepiający blask poraził ją i przez chwilę poczuła się tak, jakby nie widziała
światła od lat.
- Usako, Usako, słyszysz mnie? - dobiegł ją nagle głos
- Mamo-chan? - jęknęła i ponownie uchyliła powieki. Kiedy to zrobiła ujrzała
przerażoną twarz swego ukochanego.
- Och, Usako całe szczęście - wyszeptał i wtulił się w złotą czuprynę.
- Zmartwiłaś nas - rzekł nagle kobiecy głos. Blondynka spojrzała w tamtą
stronę. - - Mi..nnn.aa?
- wybełkota za uścisku męża.
- Ta sama energia wzięła i nas - wytłumaczyła jej Super Sailor Mercury.
Klękając przy swej księżniczce i sprawdzając jej puls.
- Nic mi nie jest A… - zaczęła.
– Merkury, nic jej nie jest - przerwał nagle Mamoru. Usagi spojrzała na
niego zaskoczona, ten wskazał jej głową pewną osobę, kobieta spojrzała w tamtą
stronę i zobaczyła - ku swemu zaskoczeniu - Prity.
- Prity-san! - rzekła całkowicie zaskoczona. Zaadresowana, stojąca obok Endo i
ChibiUsy, a zarazem w pewnej odległości obróciła się w jej stronę.
Widząć, iż Usagi się ocknęła podbiegła do niej.
- Oh, Usagi-san, ale nas tu nastraszyłaś - przyznała. – Gomen - dodała
nagle. Na to blondynka zrobiła zaskoczoną minę.
- Za co Prity?
- Za to, że nie zauważyłam tego czegoś wcześniej. Nie powinnaś narażać siebie,
teraz - powiedziała, ale ostatnią część tak wyszeptała, że usłyszeli ją tylko
Usagi i Mamoru.
- Prity-san, najprawdopodobniej ocaliłaś nam życie - powiedział nagle Endo.
Czarnowłosa spojrzała na niego, a w jej zielonych oczach zalśniła nadzieja.
- Endo-san - wyszeptała.
Nagle w przestrzeni rozległ się szyderczy śmiech.
- Och, jakie to wszystko wzruszające -
parsknął, a jego głos brzmiał przedziwnie, tak jakby mechanicznie.
- Kto tam, ujawnij się - krzyknęła Super Sailor Jupiter. Na te słowa sceneria
się zmieniła i z czarnego pustkowia, Senshi, Endo, Mamoru, ChibiUsa, Usagi i
Prity zostali przeniesieni na coś w rodzaju skalnej pustyni.
- Co do cholery? - warknęła Super Sailor Uran.
- Jako, iż kończymy naszą misję na tej
marnej planecie, pomyślalem, że zaserwuje wam, robaki, trochę rozrywki na
pożegnanie. Biorąc pod uwagę jak wtrącałyście się w naszą misję. - Rzekł
ponownie głos. I nagle znikąd pojawiły się kule energii, które atakowały ludzi.
Senshi stanęły w bojowych pozycjach.
- Mamoru, Endo i wy dziewczyny stańcie za nami - rozkazał Super Salior Mars.
Jednak ledwo jej słowa opuściły usta, kule zaczęły lecieć w ich stronę. Wszyscy
próbowali jakoś uniknąć kontaktu z nimi, Senshi swymi mocami, a pozostali
skacząc i robiąc uniki.
Prity biegała jak oszalała, nie wiedząc czemu podejrzewała, iż zetknięcie z
czarną piłką nie może skończyć się dobrze. Nagle do jej uszu doszedł
przeraźliwy krzyk
- Lady, UWAŻAJ!!! - czarnowłosa obróciła się i ujrzała, iż w stronę ChibiUsy
zmierzają trzy kule, każda z innego kierunku. Nastolatka nie miała szansy
nigdzie uciec, gdyż przed chwilą rzuciła się na ziemię, aby uniknąć spotkania z
inną kulą.
W tym momencie dla Prity jakby czas się spowolnił. Spojrzała na Endo, w jego
oczach widziała przerażenie jakiego by się nigdy nie spodziewała. Zresztą
podobny wyraz twarzy mieli Mamoru i Usagi. Spojrzał znów na dziewczynkę, ta
zdążyła obrócić się na plecy i mimo, że Prity miała pogląd tylko na jej profil,
wiedziała, że strach ją sparaliżował. Nagle dotarło do niej co musi zrobić.
Choć wiedziała, że konsekwencje tego będę nie do odwrócenia.
***
ChibiUsa siedziała sparaliżowana na ziemi, chciała się
ruszyć, naprawdę, jednak miała wrażenie, iż całe jej ciało przykleiło się do
sklanej powierzchni. Zamknęła oczy w oczekiwaniu na uderzenie. ‘Nie chcę być
demonem, nie chcę znów być zła’ - pomyślała tylko święcie przekonana, że gdy ponownie
jej ciało opanuje negatywna energia, obudzi się Black Lady.
Siedziała więc tak z zaciśniętymi oczyma, oczekując końca, który miał za chwilę
nadejść.
Kiedy nagle doszedł ją krzyk. Otworzyła oczy i ujrzała czarnowłosą postać
górującą nad nią. Jej powieki rozsunęły się akurat w takiej chwili, iż
doskonale mogła zobaczyć, że w jej obrońcę wbiły się trzy kule.
Nagle nieświadomie to ona zaczęła krzyczeć:
- Nieeee!!!!!
***
Wszyscy patrzyli zszokowani jak Prity staje nad różowowłosą
księżniczką przyszłości i swoje ciało poświęca jako tarcze.
Endymion, który biegł w kierunku córki zatrzymał się zszokowany.
Mamoru, który bronił Usagi swoją mocą również zamarł.
Blond bogini siedząca na ziemi patrzyła z przerażeniem jak trzy kule wbijają
się w ciało czarnowłosej kobiety i ku jej większemu przerażeniu, wszystkie
pozostałe, które latały między grupą podążyły za nimi chwilę później.
Senshi po prostu stały i z niezrozumieniem przyglądały się całej scenie.
Wszyscy mieli wrażenie iż czas się zatrzymał, aż nagle wszystko przerwał krzyk
agonii, zawtórowany wrzaskiem ChibiUsy.
Równie niespodziewanie jak nastąpiły, to się zakończyły.
Czarnowłosa, która rozpostarła ramiona upadła na kolana i ciężko oddychała.
Wszyscy ruszyli w jej stronę, ale znów zostali zatrzymani przez sieć, która
ujawniła się dopiero po zetknięciu z ich ciałami.
- Interesujące - rzekł głos i grupa
spojrzała w jego stronę. Zaledwie 10 metrów od klęczącej Prity stał Athotes. – interesujące - powtórzył i podszedł do
niej.
- Nie dotykaj jej!!! - krzyknął Endymion próbując wyswobodzić się z pętaniny.
Czerwonowłosy rzucił mu tylko poirytowane spojrzenie po czym kontynuował
zmniejszanie dystansu miedzy sobą a zielonooką.
Znienacka drogę zagrodziła mu różowowłosa nastolatka.
- A ty tu czego? - spytał widząc
kolejnego robaka.
- Nie pozwolę ci jej skrzywdzić-
zapowiedziała. A jej cynamonowe oczy pałały pewnością i nienawiścią.
- Skrzywdzić? dziecko co ty możesz. Poza
tym jak mnie pamięć nie myli, to ty jesteś sierotą i przez ciebie ona teraz
cierpi - Zauważył Athotes, na to ChibiUsa straciła trochę pewności siebie.
Czerwonowłosy opuścił ramiona ze zrezygnowania - Albo się ruszysz albo
zrobię to siłą - powiedział od niechcenia.
Dziewczynka już zamierzała coś powiedzieć kiedy mężczyzna uderzył ją tak, że
odleciała na bok na dobre 7 metrów.
- CHIBIUSA!!!! - krzykneli wszyscy. Księżniczka upadła i straciła przytomność.
- No, teraz przejdźmy do ciebie -
rzekł mnich, po czym przykląkł i spojrzał w oczy sapiącej kobiety.
- To, że człowiekiem nie jesteś, wiemy na
pewno - stwierdził.
Prity tylko łykała powietrze i z ledwością mrugała, po chwili przechyliła się
na bok i upadłaby, gdyby nie złapał jej czerwony kapłan.
- Zostaw ją!!! - powtórzył swą groźbę fioletowo-włosy. Zaadresowany go
zignorował. Złapał za ramiona swej ofiary i tak nią trząsł, aż w końcu jej
głowa udostępniła mu wgląd w jej ledwo otwarte oczy.
- Kim jesteś, o piękna. Człowieka zmieniłaby jedna kula, w ciebie
wleciały ich całe tuziny, a walczysz by pozostać sobą. To nie jest możliwe. Nie
dla człowieka - mówił do siebie i chyba do Prity.
Nagle z jego dłoni zaczęła emitować energia. Prity, która była na wpół
świadoma, nagle oprzytomniała i zaczęła jęczeć z bólu, jakby miała zły sen.
Wszyscy patrzyli z niezrozumieniem na to, co działo się
przed nimi, każdy co chwila próbował uwolnić się z oplatającej go sieci, nie
było to jednak łatwe.
Usagi patrzyła jak kobieta, która uratowała jej córkę cierpi tortury z rąk tego
dziwoląga i nie mogła nic zrobić. Jej serce pękało, najpierw jak traktował
Prity niczym worek ziemniaków, a potem jak zaczął emanować dziwną energią w jej
ciało.
Co gorsza nie wiedziała czemu miała wrażenie, iż czuje to promieniowanie
‘Czyżby ciąża zrobiła mnie taka wrażliwą na każdą moc?’ - pomyślała.
- Puść ją, TY nie wiesz co robisz - odezwała się nagle Super
Sailor Pluton, wszyscy, zaskoczeni, spojrzeli w jej stronę. Czyżby zielonowłosa
wiedziała co się dzieje. Chwilę później okazało się, że to nieistotne, gdyż
Athotes wrzasnął jakby porażony i rzucił Prity na ziemię.
- AAAAAAA – krzyczał, trzymając swą dłoń.
- NIE, TY NIE ISTNIEJESZ, NIE TERAZ!!! -
wrzasnął wściekły na Prity, która z ledwością uniosła się na łokciach i
spojrzała w jego stronę.
- SŁYSZYSZ MNIE, KREATURO, NIE MASZ PRAWA
TU ISTNIEĆ. – krzyczał jak opętany i cisnął energią w Prity tak, że
poleciała jeszcze dalej, przy okazji raniąc swe ciało o skały.
- PRITY-CHAN - krzyknął Endo, a po jego polikach popłynęły łzy. Starał się doń
sięgnąć, ponieważ wylądowała niedaleko niego. - Yhmmmm - jęknękła jedynie. Nie
zdążył się ruszyć, gdy Athotes znów użył mocy i rzucił nią.
Tymczasem złotowłosa zaczęła wydawać z siebie również jęki bólu
Wszyscy, łącznie z wrogiem, spojrzeli na Usagi. Podczas gdy minna patrzyły na dziewczynę
zaniepokojone, Athotes przyglądał jej się z niedowierzaniem. Nagle pstryknął i
sieć wokół Usy znikła, a on sam stanął się przed nią i zaczął mierzyć, aż nagle
położył dłonie na ramionach blondynki i miał zamiar użyć ponownie swej energii,
kiedy czyjaś dłoń padła na jego ramię.
- Nie. Dotykaj. Jej. - rzekł rozwścieczony czarnowłosy mężczyzna i zanim
Athotes zdążył zareagować uderzyła w niego moc Tuxedo La Smoking Bomb. Wszystko
rozbłysło, aż trzeba było zasłonić oczy. Kiedy jednak energia znikła, wszyscy
byli wolni.
- W porządku? - spytał Tuxedo podchodząc do swej żony.
- Tak, ale jak.. - zaczęła, jednak przerwał jej znów śmiech.
Minna spojrzeli na Athotes i ku swemu przerażeniu
stwierdzili, iż trzyma w ramionach nieprzytomną Prity.
- Głupcy, dla tej blondyny oddaliście mi
najpotężniejszą kobietę w galaktyce - rzekł po czym znikł, zostawiając po
sobie tylko śmiech i zszokowane wojowniczki.
***
Endymion stał niczym
skamieniały, po czym na jego twarzy pojawiły się pierwsze oznaki wzbierającej w
nim furii. Zaczął emanować złotą energią i obrócił się w stronę Plutona.
- Pluto - warknął przez zaciśnięte zęby - Lepiej żebym go źle zrozumiał -
syknął jeszcze bardziej wściekły.
- O co chodzi? - spytały zmieszane kobiety.
- Dlaczego krzyczysz na Puu, Otuu-san? - dopytała ChibiUsa, która w trakcie zajścia
odzyskała przytomność i tak jak pozostali, obserwowała zaistniałą sytuację.
- To Serenity - odpowiedziała im z przerażeniem w głosie Usagi. Po czym skrzywiła
się lekko, obrażenia zaczęły ją boleć. Wszyscy spojrzeli na jej zakrwawione
ciało. Sączący czerwony płyn wydobywał się dokładnie z tego miejsca, gdzie
ranny była Prity. Wszyscy zrobili zszokowane miny na tą proklamację.
- Ale jak? Przecież wyczulibyśmy jej energię - wyjąkała całkowicie zmieszana
Ami.
Endymion nie wytrzymał i rzucił się na wojowniczkę czasu.
- Woah - krzynał Uran ściągając Władcę ze swej kompanki – Wyluzuj -
powiedziała, po czym całkowicie pożałowała swych słów, gdyż Endymion zdzielił
ją całą siłą w brzuch tak, że upadła
- Haruka! - krzyknęła Michiru i padła obok swej partnerki.
A król znów zaatakowałby Plutona, gdyby nie Mamoru i Jupiter, którzy i tak go
ledwo zatrzymali.
- Mamoru, kiedy zrobiłeś się taki narwany? - zapytała kobieta o brązowych
włosach – Wow – wyszeptała ledwo trzymając mężczyznę w garści.
Ten jednak nie zważając na to zaczął krzyczeć na zielonowłosą
- Wiedziałaś, cały ten czas! Prawiłaś swe kazania i wiedziałaś!
Kobieta wstała
-
Są rzeczy, które muszą się stać - rzekła po prostu.
- Muszą się stać? - to wyszło od ChibiUsay – Puu, jak mogłaś? - spytała przez
łzy.
- Minna wybaczcie, ale musimy stąd iść, za dużo tu negatywnej energii -
odezwała się nagle Mars. Wszyscy spojrzeli na nią.
- Mars ma rację, musimy wracać do naszego świata, tam będą lepsze… warunki na
takie rozmowy… i wszyscy zdążymy się uspokoić - zawtórował Merkury.
- Puśćcie mnie - rozkazał Endymion, próbując strząsnąć z siebie Mamoru i
Makoto.
- A będziesz grzeczny? - spytała Jupiter. Endymion rzucił jej mordercze
spojrzenie. Kobieta się zarumieniła i od razu rozluźniła uścisk. Mamoru chwilę
powątpiewał, jednak do Endymiona podeszła ChibiUsa i widocznie chciała się w
niego wtulić, co uspokoiło króla, który natychmiast przyjął dziecko w ramiona.
Chwilę później wszyscy, mimo pewnych trudności, ustawili się w kole do
teleportacji. Senshi upewniły się, ze Endymion będzie daleko od Plutona, gdyż
były pewne, że jest gotów zabić ją gołymi rękoma.
-------------------
By Misako
Edit Kasia
skomentuj (8)
2009-07-23 22:00:51 >> INFORMACJA
Witajcie
Wybaczcie brak akualizacji
Jednak najnowsze rozdziały zostawiłam niechcący u rodziców w domu
Jak tylko odzyskam pendrive to zaraz zrobię aktualizacje.
Odpowiadając na liczne pytanie w mailach.
Nie nie mam zamiaru tak zostawić MISAKO MIRAGE.
Ta historia ma już swoje zakończenie, ale to zobaczycie
Przepraszawam Was bardzo za zwłokę
Wasza Misako
skomentuj (0)
2009-03-25 14:26:39 >> Rozdział 14 "Wspomnienia i realizacja"
Rozdział 14
„Wspomnienia i realizacja”
Ami Mizuno siedziała na szpitalnej kozetce, uzupełniała dokumentacje pacjentów. Nagle dało się słyszeć głośnie westchnięcie. Jej niebieskie oczy skierowały się ku dużemu oknu szpitalnego pokoju. Kobieta wpatrywała się w nie przez dłuższą chwilę...
///wspomnienie///
- „Ami” - powiedział wysoki blondyn - „To nie ma nic wspólnego z tobą, po prostu tak wyszło” - wyjaśniał.
- „Nie ma ze mną nic wspólnego?!” - krzyknęła niebiesko-włosa. Było to dość rzadkie zjawisko, więc zaskoczony mężczyzna zrobił krok w tył - „Zostawiasz mnie dla innej i to według Ciebie nie ma ze mną nic wspólnego?” - dokończyła z niedowierzaniem w głosie.
Mężczyzna westchnął.
- ”Ami, jesteś wspaniałą kobietą, ale nie dla mnie” – przyznał- „Twój intelekt, zachowania, wszystko mnie
bardzo pociąga. Jednak twoim życie jest ten szpital, a nie ja.”
Próbowała zaprzeczyć, jednak jej nie pozwolił.
- „Nie Ami, to prawda i obydwoje dobrze o tym wiemy” - podszedł
do niej i położył jej rękę na ramieniu
- ”Twoja miłość do pacjentów czyni cię tak wspaniałym lekarzem.... i
człowiekiem”
///koniec wspomnienia///
‘Ech może to prawda’ - pomyślała lekarka
- „Może moim celem życiowym jest poświęcić się temu szpitalowi” - powiedziała na głos ‘Czy chcę być taką moją drugą mamą, mamą na pół etatu” - dodała żartobliwie.
Spojrzała znów na akta, były to dokumenty małego chłopca, umierał ponieważ nie można było znaleźć dla niego nowej wątroby i nerek.
- „I ja myślę, że mam problemy” - skwitowała na koniec i znów zabrała się za pracę, karcąc się jednocześnie za zmarnowany czas.
---------------------------------------------***---------------------------------------------------
Luna siedziała w salonie mieszkania Ami, czytała jedną z książek, które polecił jej Endymion.
Coś na temat „przydatności tej materii w przyszłości” jak stwierdził. Mauianka nie wiedziała sama do końca co czyta, było to coś o dyplomacji alternatywnej.
- Jak lektura? - zapytał biało-włosy mężczyzna wchodzący właśnie do pokoju. Kobieta oderwała wzrok od książki i spojrzała na partnera.
- Interesująca. – Odrzekła, uśmiechając się sztucznie. Artemis widząc to, zaśmiał się.
- Czyli nic nie rozumiesz? - odpowiedział
- Ja... o czym ty mówisz...? oczywiście, że rozumiem -
zaczęła się bronić czerwonooka, na co jej towarzysz uniósł brew
- NO NIECH CI BĘDZIE!!! – przyznała, widząc jego minę - Nic nie rozumiem. - Mauian
zaczął się śmiać.
- Hehe, Luno. Jesteś taka uparta. - Rzekł i zbliżył się do niej - I za to cię
kocham – dodał, całując ją szybko w usta. Po czym odwrócił się i usiadł na
przeciwległej kanapie, wyciągając się mocno. Kobieta odłożyła książkę na
stolik, stojący obok fotela.
- Jak było na obchodzie? Znaleźliście coś? - spytała łagodnie. Artemis westchnął i zakrył twarz dłońmi.
- Nee - wybełkotał zza zasłoniętej twarzy. Brązowo-włosa spojrzała na kolana. - W sumie to nie przypominało w ogóle szukania, od dawna nie przypomina” - dodał, na co ona podniosła głowę.
- Co masz na myśli? – zapytała, bo nie zrozumiała jego słów. Niebieskooki spojrzał na nią.
///wspomnienie///
- „Czy masz jakiś rewir, który chciałbyś dziś zbadać Endo-san” - zapytał białowłosy swego przyszłego króla.
- „Nie” - odpowiedział mężczyzna nie patrząc na niego, szedł po prostu przed siebie z rękami schowanymi w kieszenie spodni.
- „Och, w porządku” - rzekł mauiański doradca. Przez dłuższą chwilę panowała cisza, mijały ich tłumy ludzi, spieszących się nie wiadomo gdzie i w jakim celu. Co pewien czas dało się słyszeć trąbienie aut. Gdzieniegdzie stały grupki nastolatków w szkolnych mundurkach, którzy zapewne chcieli odwlec powrót do brutalnej rzeczywistości - domu.
Artemis spojrzał na towarzyszącego mu mężczyznę. Nie potrafił do końca zrozumieć Mamoru, a co dopiero Endymiona. Jednak teraz zdawało mu się, że był bardzo przygnębiony, szedł po prostu przed siebie. Miał na sobie trochę wymiętolony t-shirt, dżinsy i beżowe buty, zupełnie nie przypominał króla.
Mauian spojrzał w ziemię. ’Ech’ - westchnął w myślach.
- „Może zaczniemy od parku. W końcu tam ostatnio były ataki.
To jakiś punkt zaczepienia” - zaproponował.
- „Yhm” - wybełkotał fioletowo-włosy.
- „Luna mi mówiła, że oprócz tego pierwszego ataku, wszystkie są zmasowane” - próbował podtrzymać rozmowę.
- „Yhm” – usłyszał tylko.
- „Jeden pojedynczy i cztery zmasowane. Ami wyliczyła, że w
sumie w tych atakach ofiarami padło około 1000 osób w Tokyo.” – kontynuował.
- „Yhm” – kolejny brak reakcji.
Artemis bezsilnie opuścił ramiona.
- „A słyszałeś, Endo-san, że podobne ataki mają miejsce na całym świecie i trwają góra 10 minut, tzn. tak długo komputer Ami-san wychwytywał negatywną energię, a potem znikała od tak. Więc możemy tu chyba mówić o większej skali tego aktu terroru” - zakomunikował pewną nowinkę, wiedział, że Ami odkryła to całkiem niedawno i nie chciała się zbytnio tym dzielić, dopóki nie będzie miała dokładniejszych danych.
- „Yhm” - dostał jedyną odpowiedź.
Białowłosy zerknął już z kompletnym zrezygnowaniem na Endo-san. Ten w ogóle nie reagował na jego słowa.
- „Endymionie, słuchasz mnie?” - spytał w końcu
- „Yhm” – usłyszał znów.
- „ChibiUsa ma chłopka i się z nim całuje. Idą przed nami.” - spróbował zażartować.
- „Yhm”.
Widząc ten całkowity brak reakcji, stanął w miejscu, Endo kontynuował chód. Artemis westchnął zrezygnowany, pokręcił głową z lekkim zawodem i podbiegł do władcy przyszłości.
///koniec wspomnienia////
- No i tak wyglądał dzisiejszy obchód - podsumował partnerce. Luna przyglądała mu się z niepokojem wypisanym na twarzy. - I uwierz mi Luno, ostatnie nie są dużo lepsze - dodał.
Kobieta patrzyła chwilę na niego, po czym opuściła głowę, jakby coś rozważała.
- Ja też zauważyłam, iż Jego Wysokość się dziwnie zachowuje. - Przyznała. - Mam przy tym dziwne przeczucie, że wiem nawet czemu...
Zaskoczone niebieskie oczy spojrzały w jej stronę
- To znaczy? – zapytał.
Brązowo-włosa pokręciła głową
- Nie, na razie nie będę nic mówić, aby nie nakręcać plotek. Wybacz Artemisie, ale wole się najpierw upewnić. – Wyznała.
- Oczywiście - rzekł ze zrozumieniem. Wiedział, że jeśli Luna nie chce czegoś mówić, to po prostu nie należy jej naciskać.
----------------------------------------------------------*&*--------------------------------------------------
Rei Hino stała w świątynnej kuchni, przygotowując obiad dla swojej małej rodziny.
- No więc mięso już się robi. Sos należy doprawić. – Wyliczała, sprawdzając czy wszystko wykonuje dobrze. - Makaron... - powiedziała i wzięła łyżkę, by sprawdzić twardość produktu mącznego. - ... jeszcze z 5 minut. - Dokończyła po spróbowaniu nitki spagetti. Wytarła ręce w czerwono-fioletową ścierkę i kiedy miała ją odłożyć na miejsce, jej świat stanął w miejscu...
Kapłanka rozejrzała się wokół siebie, kuchnia zaczęła się powoli rozmywać.
- Rei-chan - powiedział anielski głos. Kobieta zamarła, a jej oczy przybrały kształt monet pięciozłotówkowych. Powoli, jakby się bała, odwróciła się. Wiedziała co tam zobaczy. Kiedy jej wzrok padł na postać, która wypowiedziała jej imię, do oczu napłynęły jej z łzy.
- Serenity - wyszeptała.
Anioł kiwnął twierdząco głową.
Rei przyglądała się jak zaczarowana. Nic dziwnego, istota stojąca przed nią była nieziemsko piękna, jej alabastrowa skóra sprawiała wrażenie mieniącej się, złote włosy jakby skrywały milion klejnotów, a oczy miały w sobie całą mądrość świata, ale zarazem cały jego smutek.
- Nie jesteś prawdziwa. Jesteś duchem - stwierdziła ze smutkiem wojowniczka Marsa.
- Zgadza się - odrzekł anioł. Jej głos rozchodził się i miało się wrażenie, ze da się w nim słychać kryształowe dzwoneczki.
- Gdzie jesteś? – zapytała - Oni cię szukają - dodała. Wiedziała, że kobieta wie o kim mówi.
Anioł opuścił wzrok.
- Tęsknię do mojego życia - skomentowała tylko Serenity. Rei przekrzywiła z głowę nie rozumiejąc sensu słów kobiety.
- To czemu nie wrócisz? - dopytywała się. Królowa przyszłości podniosła wzrok, a w jej pięknych oczach widoczne było cierpienie.
- Ona mnie nie dopuszcza. - Wyjaśniła. Rei pokręciła głową - Ona? Kobieta pokiwała głową i ścisnęła ramiona. - Zabiera moje życie Rei-chan - Zacisnęła oczy. - A ja mogę tylko patrzeć.- Wyjaśniła - Jest tak szczęśliwa, że nie chce pamiętać, że kiedyś też była szczęśliwa, że miała inne szczęście.
- Sere... ja nie rozumiem... - próbowała powiedzieć kapłanka, jednak nagle zerwał się mocny wiatr. Kobieta zasłoniła oczy. Przez zasłonę dłoni próbowała dojrzeć swoją przyjaciółkę i panią. Jednak w miejscu, w którym wcześniej stała kobieta nikogo nie było.
Nagle poczuła czyjąś obecność z tyłu, instynkt Senshi zadziałał, już chciała zaatakować. Zanim zdążyła się obrócić poczuła jednak jak ramiona opasają ją w tali, a czyjaś głowa kładzie się na jej ramieniu.
- Rei-chan - wyszeptał głos przez łzy. - Póki ona żyje, ja nie mogę wrócić. - Doszły ją słowa niesione przez wiatr.
Nagle wszystko znikło. Rei otworzyła oczy znów stała w świątynnej kuchni. Zdezorientowana zaczęła się rozglądać, aż nagle uświadomiła sobie, że w ręku nie trzyma ścierki, tylko coś zimnego. Spojrzała na dłoń, była w niej piękna ozdóbka. Coś w rodzaju broszki, ozdobionej wzorem z kwiatów, jakich Rei nie znała. Kobieta uniosła ją do światła, a ta zaczęła się pięknie mienić.
- Rei-chan - wyszeptał znów głos. Kobieta rozejrzała się dookoła. Po chwili zacisnęła piąstkę na klejnocie. - Uwolnimy cię. Przysięgam! - powiedziała na głos, mając nadzieję, że królowa ją usłyszy.
- Co przysięgasz? – zapytał męski głos. Rei obróciła się i
zobaczyła stojącego w drzwiach męża. Uśmiechnęła się i dyskretnie wsunęła
przedmiot do kieszeni fartucha, który miała na sobie.
- Co? - rzekła lekko zmieszana.
- Nooo, powiedziałaś, że coś przyrzekasz - wyjaśnił jej Taka, patrząc na nią z
dziwną miną.
Rei zrobiła większe oczy. Po czym szybko rzekła: - A takie
tam gadanie do siebie. - Zbyła mężczyznę swojego życia machnięciem ręki. Po
czym spoważniała i położyła ręce na biodra. - Umyłeś ręce? - spytała.
- YY?? - wyjąkał Taka.
- No to marsz do łazienki, bo nie dostaniesz najwspanialszego spagetti na
świecie!!! - Krzyknęła i wyrzuciła męża z kuchni.
Kiedy znów była sama westchnęła głośno i sięgnęła do kieszeni, aby upewnić się, że to, co się stało miało miejsce naprawdę. Kiedy poczuła klejnot w dłoni, jej serce napełniło ciepło.
- Smakowicie pachnie - usłyszała głos męża z łazienki, on przywrócił ją do rzeczywistości. Schowała ponownie ozdobę i wróciła do garnków. Choć tak naprawdę, to nie obiad miała w tym momencie w głowie.
--------------------------------------------------------***----------------------------------------------------
Usagi Chiba biegła za mężem. Doskonale zdawała sobie sprawę, dokąd popędził jej ukochany i co ma zamiar zrobić ze swoją ofiarą.
Była już praktycznie pod blokiem, w którym mieszkali ChibiUsa i Endo, kiedy nagle usłyszała dziecięcy śmiech.
Było w tym śmiechu coś jej sercu doskonale znanego.
Zatrzymała się więc i spróbowała zlokalizować dochodzące
chichoty. Zerknęła w lewo, w prawo. Zamknęła oczy, aby jej koncentracja się
poprawiła, kiedy już je otworzyła nie stała na ulicy. Pod nogami czuła piach. A
co chwila jej bose stopy oblewały fale oceanu. ‘Skąd wiedział, że to ocean?’ - pomyślała.
I nagle obróciła się w stronę plaży, a przecież nie chciała tego zrobić?-
zupełnie jakby była widzem w swoim ciele.
I nagle uświadomiła sobie, że to ona chichocze. Jej spojrzenie padło na małą,
różową istotkę, próbującą misternie, ale zarazem nieudolnie stworzyć zamek z
piachu. Na jej ustach zagościł uśmiech.
- Lady - rzekł nagle głos. Dziecko spojrzało się w jej stronę. ‘Czy to ona coś rzekła?’
- Używaj trochę więcej mokrego piaseczku - pouczył znów głos, jednak było w nim słychać tyle miłości i radości.
- Tio wtedy palacy ni boo boo zrobi? - spytało niewinnie dziecko. Usagi poczuła, iż kiwa głową. Dziewczynka uśmiechnęła się, złapała łopatkę, wiaderko i pobiegła po mokry piach.
Nagle scena się zmieniła. Leżała w wielkim łożu, o pościeli,
tak miękkiej, miłej i pachnącej. Nigdy takiej nie miała wcześniej. Rozejrzała
się wokół siebie, za oknem wstawał świt. Ziewnęła. A bynajmniej to zrobiło jej
ciało. Nagle poczuła, iż obok niej coś się poruszyło i jakaś ciepła ręką objęła
ją w pasie i przysunęła do siebie.
- Uciekasz kochanie? - zapytał zalotnie męski głos. Przez ciało blondynki
przeszły dreszcze, dopiero wtedy uświadomiła sobie, że zarówno ona, jak i jej
towarzysz są całkowicie nadzy. To chyba nie przeszkadzało jej ciału, gdyż ono z
radością wtuliło się w ciepłe objęcie.
- Od ciebie? Nigdy! - Usłyszała swój własny głos. Jej ciało, duszę i serce
wypełniała wielka radość.
- Kocham cię, Serenity. Królowo świata. Mojego świata - wyszeptał głos, a Usagi poczuła ciepło-mokre pocałunki wzdłuż krzyża. I znów dreszcze.
- Mamo-chan - jęknęła i obróciła się, by w końcu uchwycić te
boskie usta.
Usagi czuła się strasznie skonfundowana, była w tym ciele, jednak nie
podejmowała żadnych decyzji jego dotyczących. Ani kiedy jej usta przeniosły się
na mocną szczękę mężczyzny, ani kiedy zaczęła całować jego klatkę piersiową, brzuch
i pozostałe części ciała. Ani kiedy te ciepłe usta obcałowywały jej piersi.
Czuła podniecenie, radość i spokój. Czuła - nie czując tego wszystkiego.
Była gościem w swoim ciele. ‘W ciele Serenity’ - poprawiła się nagle. I dokładnie w tym momencie scena znów się zmieniła.
- Serenity, na Boga, przestań - powiedział poirytowany Endymion. Usagi obróciła się w jego stronę. Nie wiedziała skąd, ale czuła straszne niezadowolenie. I nie miała zamiaru go ukrywać
- Ja mam przestać! - krzyknęła oburzona. - Endymionie, to ty się opanuj. - Kontynuowała podnosząc głos. - Nie mówimy tu o nonsensach, w grę wchodzi ludzkie życie! - dokończyła i zaczęła machać plikiem dokumentów. Widziała, że Endymion również jest bardzo zdenerwowany, co chwilę zamykał oczy, aby się opanować.
- Serenity, doskonale wiem, co tu jest stawką. Ale nie możesz mieszać uczuć do polityki - starał się wyjaśnić. - Jak dobrze pamiętasz, ostatnim razem, kiedy pokierowaliśmy się twoimi uczuciami, Kryształowe Tokyo legło w gruzach - rzekł. Na te słowa, jej oczy zrobiły się olbrzymie i po raz pierwszy Usagi nie potrzebowała ciała Serenity - i jej oczy urosły o dwa rozmiary. Otwierała parę razy buzię i ją zamykała. Zabrakło jej słów. Poczuła się nie tylko zraniona, ale i zdradzona.
- Posłuchaj mnie
Serenity. Nie wiem, co się ostatnio z tobą dzieję, ale jesteś bardziej
emocjonalna niż zwykle. - Powiedział jej Endymion. - Nie chcę się kłócić z
tobą...
- Nie chcesz się ze mną kłócić? - zapytała retorycznie przerywając mu. Po czym
parsknęła szyderczym śmiechem. - A to, co tu robisz? obrażasz mnie, obarczasz
odpowiedzialnością za tragedię sprzed wieków. - Kręciła głową z
niedowierzaniem. Nie mogła uwierzyć w to, co on przed chwilą powiedział.
‘Jak on śmie’ - nakręcała się bardziej.
- Serenity... - próbował zacząć, ale uciszyła go krzyknięciem.
- NIE!!! - zakryła uszy. - Nie chcę z tobą mówić, zostaw mnie samą. Uprawiaj sobie tą politykę bez mnie!!!
Fioletowo-włosy mężczyzna spojrzał się na nią dziwnym wzrokiem, ale Serenity najwidoczniej to nie interesowało, gdyż obróciła się do niego plecami.
- Jak staniesz się moją żoną, tą, którą znam, daj mi znać - usłyszała tylko przed jego wyjściem.
Serenity stała chwilę przy marmurowym kominku, po czym zrezygnowana podeszła do łoża. Usiadła na nim, a po jej policzkach spłynęły łzy.
Usagi uświadomiła sobie nagle, że nie jest już w ciele Serenity, tylko patrzy na nią. Zupełnie jakby królowa ją usłyszała, podniosła głowę i spojrzała wprost na blondynkę.
‘Nie chcę tu być. Nie chcę być królową. Chcę znów być normalna. Chcę mieć normalne życie’ - usłyszała, choć królowa nie ruszała ustami. Z zaciekawieniem przypatrywała się jak Serenity kładzie dłoń na płaskim brzuchu. W chwili, kiedy jej skóra dotknęła tkaniny, z ciała Serenity rozbłysło złote światło oślepiające Usagi. Coś huknęło i królowa znikła. Pozostawiając za sobą jedynie krzyk przepełniony bólem...
Kiedy księżniczka znów otworzyła oczy stała na ulicy Tokyo. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym się zatrzymała. Próbowała usłyszeć znów ten śmiech, jednak jedynymi słyszanymi odgłosami były dźwięki miasta i ludzi.
Kobieta rozejrzała się bezsilnie. Podeszła do ławki i opadła na nią. Podobnie jak Serenity przyłożyła dłoń do brzucha, też płaskiego.
‘Ona była w ciąży’ - uświadomiła sobie. - ‘Dlatego znikła. Dlatego nie mogą jej znaleźć.’
Usagi spojrzał na
budynek, do którego zamierzała dotrzeć. Miała już wstać i tam wejść, kiedy
nagle sobie coś uświadomiła.
- Miała być matką - rzekła , a jej głos uniósł wiatr. Przyglądała się przez
chwilę powierzchni chodnika. Aż nagle podniosła głowę i rozszerzyła oczy.
- Czy, to możliwe? - spytała siebie. Popatrzyła szybko na boki. Wiedziała, że
jest tylko jeden sposób, aby się przekonać, czy jej teoria jest prawdziwa.
Wstała i pobiega w drugą stronę.
Minako Aino stała w studio nagraniowym, zaraz miała zacząć nagrywanie piosenki, do swojego nowego filmu. Nie wiedziała, czemu, ale ostatnio wszystko straciło dla niej znaczenie. Nie miała ani pasji do grania, ani do śpiewania, nawet fani ją irytowali, choć dla nich starała się być miła, pamiętając starą zasadę ”nie gryź ręki, która cię karmi”.
Jedynie chiwile z jej ukochanym narzeczonym dawały jej siłę, by wstać rano z łóżka.
‘Shiutoni’ - pomyślała lekko rozmarzona. Jaka ona była w nim zakochana. Po raz pierwszy w życiu czuła ‘to coś’, o czym mówią poeci, co odgrywła w filmach, o czym śpiewała.
Niestety, ludzie, których kochała jak własną rodzinę o niczym nie wiedzieli. Czasami miała wrażenie, że ich to nie interesuje. Przecież już tyle razy próbowała im powiedzieć.
///wspomnienie///
.
Pierwszą próbę podjęłam na spotkaniu w Cafe Crown, niestety, nie udało mi zyskać uwagi Minna, gdyż najpierw wyszło na jaw, że ChibiUsa uprawiała sex.
’Mądre dziecko’.
Potem nadopiekuńcza Makoto strofowała nas, że nie powinniśmy o /TYCH/ tematach z 17-latką rozmawiać
’Ciekawe, czy Mako zapomniała, kiedy to ona sama TE tematy zaczęła przerabiać w praktyce’.
No i potem pojawiła się tajemnicza Prity Ambar i Mamoru. Muszę przyznać, iż byłam zszokowana jej pojawieniem się. Była niezwykle piękna, poczynając od kruczoczarnych włosów, alpejsko zielonych oczu, kończąc na pięknym ciele i znakomitym guście jeśli idzie o ubranie. Fenomenem był też jej synek, dałabym sobie rękę obciąć, że z Mamoru-san nie dzielił tylko imienia. Wyglądał po prostu jak jego mała replika. Ale najwidoczniej nikt tego nie zauważył, więc nic nie skomentowałam i tylko w duchu wypominałam sobie niepowodzenie.
Drugą próbę podjęłam podczas spotkania w Shrine.
Grupka siedziała u
Rei, dziewczyny gadały o wszystkim i o niczym. Brakowało jedynie Usagi, gdzieś poszła,
chyba z Endo.
’A niech to, chciałam powiedzieć wszystkim jednocześnie’ – pomyślałam - ‘No
trudno, Usagi sama jest sobie winna, miała być tu’ - dodałam na pokrzepienie.
- „Minna...” – Zaczęłam – „chcę wam coś powiedzieć” - Otrzymałam uwagę roześmianych towarzyszek.
- „Co jest, Mina-chan. Chyba nie kolejne szalone zauroczenie w movie star?” - zażartowała Mako. Uśmiechnęłam się lekko. ‘Ałć’ – pomyślałam - ‘Ale okey, zasłużyłam na to po mych wygłupach.’ - usprawiedliwiłam przyjaciółkę.
- „No co ty, Mako-chan, to na Minę wszyscy lecą. Zupełnie jak muchy do lepu.” - poprawiła ją Ami, po czym uśmiechnęła się do mnie. ’Ach ta Ami’ - powiedziałam w myślach.
- „Muchy nie lecą do lepu” - zaczęła Rei.
Zrobiłam oczy. Chyba
nie zostałam zauważona.
- ”Rei-chan, przecież znasz Ami, nie powie ‘kupa’, no kał, okey, bo jest
lekarzem. Ale tak czy siak porównałaby Minako do placka” - rzekła i walnęła
jednocześnie Rei, jedyna matka w grupie, chyba dość mocno, bo ta się lekko
skrzywiła ’Dobrze jej tak’ - pomyślałam z satysfakcją. Byłam z jednaj strony
wdzięczna Mako, że chroni mnie przed kupo-podobieńswtem, ale - hello - ja tu
chciałam coś powiedzieć!!!
Nagle włączył się tak dawno niesłyszany przez nas odgłos. Wszystkie spojrzałyśmy w stronę szafki Rei, na której stał komunikator Senshi .’Nie to nie możliwe’ - pomyślałam zgorzkniale, ’Nawet siły zła są przeciw mnie’ - skwitowałam, po czym usłyszałam głos Usagi.
- „Minna, atak w parku” - Rei, która wstała po biper, trzymała go przez chwilę z w ręku – nie rozumiejąc do końca o co chodzi, po czym zacisnęła z nagłym olśnieniem. - ”Ale skopię czyjś tyłek” - powiedziała wkurzona.
Po raz pierwszy się z nią dziś zgadzałam.
Była to druga nieudana próba wyznania moim przyjaciółkom tego, iż się zaręczyłam
Kolejna próba miała miejsce jak byłam z Mako, Rei i Usagi na zakupach. Niestety ku mojemu rozczarowaniu dołączyli do nas Prity-san, Endo-san i mały Mamoru, wkrótce do gromady przyłączyła się i ChibiUsa. I suma suma rum, w natłoku tematów, nie miałam szansy nic powiedzieć.
Kolejna porażka.
///koniec wspomnień////
W sumie nie pamiętam, ile to już razy próbowałam zdobyć się na odwagę i po prostu wykrzyczeć im prawdę.
Niestety, nigdy mi się to nie udawało. Cały czas sobie mówiłam, że są poważniejsze tematy. Jak choćby odszukanie Serenity.
Ale prawda była taka, że oddaliłam się od swoich przyjaciółek, że sława mi je odbiera. Nie byłam pewna czy chcę zapłacić za nią taką cenę.
Bo przecież, nie było normalne, że od 3 miesięcy jestem zaręczona, a nie wiedzą o tym najbliższe mi osoby. Prawda?
---------------------------------------------------***-------------------------------------------------------
By Misako
skomentuj (0)








